👍
Latest Posts by Joanna z Torunia
Natomiast nie mógł o tym nie słyszeć.
I wszystko na marne, TACO nie zrzucił bomby, kometa nie przybyła. Eh, kiedyś to były końce świata. ☄️🦕🦖🌄
To już było po tym, jak galicyjscy chłopi pokazali panom, że i oni potrafią prostować czymś ostrzejszym od szpicruty.
Zwolennicy małpek z płaza w moim sąsiedztwie to takie gady, że w pionie potrafią utrzymać się przez max 15 sekund. To by była najbardziej leżąca armia świata.
Mąż nastawił budzik na 2 ,(przez pomyłkę 🤦), potem na 4 (bo chciał popracować, ale się rozmyślił), w końcu na 6, bo jednak musiał iść do pracy.
Koniec cywilizacji nastąpi około 17, kiedy zrobię mu z d*py jesień średniowiecza za zmarnowaną noc.
Przyłączam się do wyrazów zazdrości.
Marianny, jak zwykle. Duże, tureckie, na wierzchu przy każdej okazji.
Myślisz, że istnieje? Pogadaj z moim sąsiadem, on nigdy nawet nie stał obok cywilizacji.
Zaraz tam afera.
In Europe we somehow live in 15 minute cities. My medieval hometown definitely is one and I trully enjoy the style and pace of life here. Don't even need a car to get to work - actually I walk for 20 minutes.
Ale nic nie pasuje do dzisiejszych "konserwatystów". Najbardziej brak mi u Radziwiłła odniesienia do trzecich żon, drugich mężów, unieważnień małżeństw kościelnych i machania tureckimi cyckami w mediach. 😉
Ojojoj. Nic tu się nie zgadza.
I zostałeś z tym kakao jak Himilsbach z angielskim. Było się wyspać.
Bycie miłą niezupełnie mi wychodzi, więc rozumiem.
Poza lady Catherine de Burgh. Ona nie jest miła dla nikogo.
Skoro piszesz "spółdzielnia". U mnie w robocie funkcjonuje coś w rodzaju spółdzielni - ktoś przywozi jajka od ciotki ze wsi i rozprowadza, ktoś owoce i warzywa z działki/ogrodu, kolega pszczelarz - miód, wszystkie przynosimy ciuchy po dzieciach - kto potrzebuje, bierze.
Karkówka była rozdawana. Dziewczyny obu są wege (ja też), więc musiałam kombinować, nie chciałam przeginać z mięchem.
Wybrani przez PiS KRS sędziowie sądu najwyższego zapewnili mu nietykalność. Nie znieśli immunitetu, nie można mu postawić zarzutów, spowodowali przywrócenie do pracy.
Qrwa qrwie łba nie urwie.
My rozdajemy grzyby - mąż zbiera jak szalony, a okolice naszego rancza w Borach Tucholskich są ich pełne. Ja marynuję, suszę, mrożę i rozdaję. Kiedyś na grupie dziewuch z pracy zapytałam, która chce sowy, bo rosną dookoła domu. Zanim dojechaliśmy do Torunia, koleżanka już czekała przed garażem.
To chyba uniwersalne doświadczenie rodziców z całego świata.
😁
Bądź.
Branie jest fajne, ale najfajniejsze jest dawanie. To czysta radość.
Kiedy obaj studiowali, jeden w Poznaniu, drugi w Gdańsku, to były koszty.🫣 Teraz utrzymują się sami, a że obaj planują rychły zakup mieszkań, to oszczędzają jak mogą.
W planach mam wizytę w urzędzie miasta, bo dowodzik się kończy i pantomograficzne zdjęcie uzębienia. Będzie jeżdzone i będą koszty.
A masz dzieci? Blisko? Bo większość osób tu komentujących wie, że dorośli synowie mogą być Bóg wie jak bardzo zaradni i zorganizowani, ale kiedy mamusia zrobi sałatkę albo pieczeń, to nie ma uja we wsi. 😉
Zabijam ich miłością. Nerkę bym im oddała, a co dopiero sałatkę.
Nie mam. Zazwyczaj robię "na styk", wliczając w to rzeczy, które dzieciaki zabiorą. Obsesyjnie nienawidzę marnowania jedzenia, tak zaprogramowały mnie babcie.